Podziel się tym wpisem
Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on email
Share on print

Nie lekceważ chwili skromnego początku

Wróciłam ze spotkania z moimi koleżankami. Byłam poruszona tym, że one naprawdę się stresują, że mogą nigdy nie założyć rodziny, że ciężko znaleźć odpowiedniego męża. Tak, do mnie też czasem przychodziły takie myśli, ale nie dałam im się zakorzeniać.

Ufam Bogu, że ma dla mnie najlepsze plany i skoro sam wymyślił coś takiego jak małżeństwo, to w odpowiednim czasie spotka mnie z TYM mężczyzną. A ja zgodnie z Ew. Mt. 6,33 powinnam skupić się na służeniu dla Bożego Królestwa, a wszystko inne będzie mi dodane.

Tego wieczora pomyślałam, że może powinnam napisać jakiś zachęcający artykuł dla singielek – o tym jak żyć pełnią życia i zachować nadzieję pomimo tego, że panieństwo niespodziewanie się przedłuża – i go gdzieś opublikować. Bóg dał mi jednak większe zadanie. Położył na sercu napisanie książki. Książki, jakiej do tej pory w Polsce nie było.

To wszystko miało miejsce 10 lat temu.

Podeszłam do tego projektu z radością i pasją. Kilka miesięcy później utknęłam jednak w martwym punkcie, a moje notatki trafiły do przysłowiowej szuflady.

I tak zaczęły mijać lata. Co jakiś czas Bóg przypominał mi o książce, modliłam się w tym temacie, ale nie wiedziałam co mam dalej zrobić.

Aż nadszedł taki moment, że Bóg powiedział mi bardzo jasno, że już czas i bym była wiarygodna potrzebuję wydać ją jeszcze jako singielka (nie to, żeby książę pukał już do moich drzwi, ale w końcu przecież nadejdzie ten czas).

Postanowiłam więc ruszyć temat. Mój skrypt wysłałam do jednego z wydawnictw. Powiedzieli, że nie mają teraz czasu na zagłębienie się w temat i odpowiedzą za kilka miesięcy. Wysłałam więc do drugiego – Wydawnictwa Esprit – które z zainteresowaniem przyjęło mój projekt. Choć jak się okazało, czekało mnie jeszcze duuużo pracy.

Nie zostałam z tym jednak sama. Moja ‘promotorka’, bo tak lubię mówić o Agnieszce, pod której skrzydła trafiłam (mój osobisty anioł!) spotkała się ze mną i powiedziała jak wg. niej powinnam dalej podejść do tematu.

Jak mi później powiedziała, wiedziała, że albo zaskoczę i powstanie z tego dobra książka, albo nie podołam i projekt nie wypali. Wypalił. Zajęło to kilka miesięcy i wiele godzin modlitw zanim na nowo podeszłam do tematu, ale Duch Święty dał mi zupełnie nowe natchnienie.

Nie miałam planu, tylko różne luźne myśli. Rozdziały powstawały w oddzielnych plikach. Kiedy doszłam do końca tego co we mnie było i nie wiedziałam co dalej, wydrukowałam wszystko, złożyłam w kilka części, które wstępnie nazwałam, a następnie w miarę spójną całość. Wysłałam do Agnieszki. Byłam przekonana, że do końca jeszcze daleko, że czeka mnie dużo poprawek i dopisywania.

Jak wielkie było moje zdziwienie, kiedy po pewnym czasie dostałam maila, że TO JEST TO! Książka potrzebuje jedynie korekty językowej i lada chwila idzie do wydania. Nawet układ i nadane wstępnie tytuły rozdziałów i części zostają. Wow!

Po 8 latach od pomysłu ukazała się moja książka „Chwilowo panna. Żyjąc pełnią życia z nadzieją na dalszy ciąg.” Aż ciężko było mi w to uwierzyć, że się udało! Tak też rozpoczęła się służba dla singielek.

Czytelniczki zaczęły się odzywać dziękując za moje słowa – że odnajdują w tym siebie, a ich nadzieja wzrasta. Po pierwszej takiej wiadomości wiedziałam: jeśli pomogłam jednej osobie, mogę powiedzieć ‘mission completed’. Ale to nie był koniec. Zaczęłam być też zapraszana na konferencje i do mediów.

Wraz z przyjaciółkami zaczęłyśmy prowadzić spotkania dla singielek. Potem powstał vlog Żyj Pełnią Życia i Fundacja o tej samej nazwie. Przesłanie już nie tylko do singielek, ale do każdego, kto chce żyć w pełni bez względu na okoliczności, jakie go spotykają.

Dziś kolejne wielkie zadanie przed nami – już za miesiąc w Warszawie konferencja dla kobiet „Żyj pełnią życia – Boży plan na piękno, kobiecość i związki”. Razem z prelegentkami z USA, Kristen Clark i Bethany Beal, niesamowicie inspirującymi vlogerkami Girl Defined i autorkami książek (m.in. Boska kobieta, Edycja Świętego Pawła 2019) będziemy się dzielić tym, co Pan Bóg kładzie nam na sercu w temacie relacji, piękna i kobiecości (info i zapisy tu).

Zrobiłam jeden krok – zechciałam przyjąć Boże zlecenie by napisać książkę – a Bóg nie tylko umożliwił jego wykonanie, ale poprowadził mnie do kolejnych działań. I widzę ich owoce! Co za radość!

Co Tobie Pan Bóg dziś kładzie na sercu? Czy przerasta to Twoje siły? Czy ciężko zacząć? Niech zachęcą Cię słowa proroka Zachariasza:

„Bo któż by lekceważył chwilę skromnego początku” (Za 4,10a).

Zrób pierwszy krok i oczekuj, że Bóg Cię wiernie poprowadzi dalej. Nie mogę się doczekać konferencji! Widzimy się? 🙂