Podziel się tym wpisem
Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on email
Share on print

Właściwe ścieżki przez wzgląd na imię Boga

“Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię” Ps 23, 3.

Zaczęło się od mojego marzenia żeby zaprosić do Polski Kristen i Bethany z Girl Defined, którym podzieliłam się z Magdaleną. Ona napisała do dziewczyn, na co one szybko odpisały z prośbą o dokładny plan konferencji z zaznaczeniem ile czasu i jakie tematy mają poruszyć. I tak ruszyła organizacja konferencji „Żyj Pełnią Życia – Boży plan na piękni, kobiecość i związki”.

Napotkałyśmy na różne wyzwania. Ale to czego się nauczyłyśmy już na bardzo wczesnym etapie to to, że nie możemy planować rzeczy własnymi siłami. Do każdego naszego działania potrzebujemy zaprosić Boga. Poprosić by udzielił nam ze skarbów wiedzy i mądrości, które są w Nim. Kiedy dostałyśmy tą lekcję? Robiąc plan godzinowy.

“Wiele zamierzeń jest w sercu człowieka, lecz wola Pana się ziści” Prz 19,21

Byłyśmy z Magdą umówione na konkretny wieczór, kiedy spotkamy się na modlitwę i planowanie konferencji. Dzień wcześniej jednak spotkałyśmy się na kolację i przy okazji opracowałyśmy cały konferencyjny dzień. Wiedziałyśmy jakie jeszcze prelegentki z Polski chcemy zaprosić oraz ile każda z nich ma czasu na wystąpienie. Super! Kolejny wieczór mamy dla siebie.

Nasz plan miał jednak poważny błąd – nie przewidywał tego, że kiedy wykład tłumaczony jest na scenie z angielskiego na polski, potrzeba na niego dwa razy tyle czasu. Dlatego następnego dnia jednak trzeba było spotkać się, żeby oddać sprawę planowania tego wydarzenia Bogu. A On gładko poprowadził nas przez ustalanie co po czym i ile jest na to czasu. Szczerze mówiąc, w stosunku do planu, który miałyśmy ostatecznie na konferencji zmiany były minimalne.

“Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał” Ps 37, 5

Kolejnym momentem kiedy bardzo mocno czuliśmy Boże działanie była kwestia kupowania biletów lotniczych dla naszych gości.

San Antonio w Texasie to nie Chicago czy Nowy Jork. Stamtąd nie ma bezpośrednich lotów do Polski. Jedną z powtarzających się intencji w czasie naszych comiesięczny spotkań modlitewnych za konferencję, była prośba o dobre ceny biletów dla naszych gości.

Przez kolejne miesiące kiedy śledziłyśmy stronę pośrednika widziałyśmy jak ceny lotów obniżają się z ponad 5 tys. do ok 4 tys.

Na początku czerwca Magda miała przekonanie, że bilety trzeba kupić już. Nie było przecież gwarancji, że ceny zamiast dalej się obniżyć, nie zaczną nagle rosnąć. Kiedy w sobotę Magda usiadła do zamawianie biletów okazało się, że cena spadła do 3 500zł. Chwała Bogu! Ale, to były same bilety bez wybranych konkretnych miejsc. Było dla nas oczywiste, że przy tak długich lotach Kristen i Bethany będą się chciały przytulić do własnych mężów, a nie siedzieć pomiędzy obcymi ludźmi. Po przeklikaniu konkretnych miejsc na wszystkie odcinki lotu, okazało się, że cena wzrosła znowu do 4 tys.

Tuż przed potwierdzeniem zamówienia Magda doczytała, że może kupić same bilety a dopiero potem na stronie przewoźnika ewentualnie pozmieniać miejsca z tych przydzielonych automatycznie.

I wiecie co?! Bóg sie troszczy. Okazało się, że na 4 z 5 odcinków można wybrać od razu za darmo fajne miejsca obok siebie. Dzięki temu zaoszczędziliśmy 1 500 zł 😊

“A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę” Flp 4, 19

Od początku września przygotowania nabrały prędkości. Nasi wspaniali graficy – Ok i Irek – mieli od nas całą listę zadań. Musieliśmy jednak pilnować priorytetów bo w połowie miesiąca wyjeżdżali na urlop.

Musieliśmy też pilnować terminów bo na realizację niektórych zamówień potrzeba było do 10 dni roboczych.

Jest poniedziałek, 3 tygodnie przed konferencją. Nasi graficy grzeją się na urlopie, a my zamawiamy wszystkie gadżety. Tuż przed zatwierdzeniem w drukarni wydruku 250 toreb tknęło mnie, żeby jeszcze raz sprawdzić projekt.

I co z przerażeniem odkryłam? W słowie wspaniale brakuje literki ‘s‘! Jak to się stało? Nikt nie wie! Ten projekt każdy z nas oglądał po kilkanaście razy. Najpierw debatowaliśmy na temat rodzaju czcionki. Potem czy wyróżnić tylko jedno słowo, czy może więcej. Potem o tym czy ‘w’ może mieć inny zawijas. I aż do tego momentu nikt nie zauważył braku litery.

A potem posypały się jeszcze projekty identyfikatorów i notatników bo okazało się, że są problemy z grafiką w tle.

Ja zaczęłam się mocno wszystkim stresować. Natomiast Magda powiedziała wtedy bardzo ważną rzecz: „Poczekaj! Zamiast skupiać się na tym co jeszcze jest do zrobienia, skupmy się na tym co już udało się dopiąć”. I oczywiście cały czas modliliśmy się o rozwiązanie tej sytuacji, bo Ola z Irkiem nie mieli ze sobą komputera, żeby szybko nanieść poprawki, a my nawet nie mamy odpowiedniego projektu graficznego, nie mówiąc już o umiejętnościach posługiwania się nim.

Zasypiając, Magda wpadła na pomysł żeby poprosić o pomoc swoją przyjaciółkę – Gosię – która robiła nam logo projektu Żyj Pełnią Życia. I Bóg zdziałał cud we wtorek wieczorem na naszych oczach, kiedy stawałyśmy przed Bogiem wołając w tej sprawie. To co na początku wydawało się górą nie do przejścia, stało się płaską równiną. Gosi – która na co dzień używa innego programu, gdzie nie było tej czcionki, którą potrzebowaliśmy – udało się coś przeinstalować i poprawić ten projekt.

A identyfikatory i notatniki mogły zaczekać do powrotu grafików z urlopu 🙂

“Stało się to przez Pana: cudem jest w oczach naszych” Ps 118, 3

Ostatnio gdy byłam na kawie u naszej znajomej ze wspólnoty, podzieliła się ze mną myślą jednego z zagranicznych mówców: jeżeli robimy dla Boga rzeczy, które jesteśmy w stanie zrobić własnymi siłami i środkami finansowymi to nie mówię, że to jest złe. Ale na poziomie wiary to tak, jakbyśmy wchodzili do wody po kostki. Jeżeli natomiast robimy rzeczy, które są ponad nasze możliwości finansowe to na poziomie wiary wchodzimy na głęboką wodę.

Tak właśnie było z tą konferencją.

Już na początku pisałam, że planowanie robiłyśmy w oparciu o Bożą mądrość. Tak więc to z Bogiem np. planowałyśmy jaka ma być cena biletów we wszystkich trzech progach. I wiecie co to daje? Kiedy przychodzą chwile zwątpienia możesz się tego złapać: modliłem się w tej sprawie, wiem, że tak miało być więc nie poddam się wątpliwościom.

My właśnie modliłyśmy się w tej sprawie i wiedziałyśmy, że takie mają być ceny biletów. Pomimo, że nawet te w pełnej cenie nie pokrywały kosztów organizacji w przeliczeniu na osobę. Wiedziałyśmy jednak, że wyższe będą już zaporowe.

A co robisz kiedy budżet konferencji na tydzień przed nie zamyka się o ponad 10 tys.? Pomimo tego, dzwonisz do Magdy i ustalacie, że zapraszacie kolejną wolontariuszkę do pomocy w obsłudze, która wejdzie na konferencję za darmo 🙂 Mówię serio!

To nie było przekonanie na zasadzie: „być może Bóg tego chce, żebyśmy zorganizowały konferencję”. To było przekonanie na zasadzie: „Wiem, że to jest projekt zlecony nam przez Boga i to jest ogromny przywilej móc patrzeć jak nabiera on kształtów i już czekamy kiedy będziemy mogły mówić świadectwa o tym, jak Bóg zaspokoił wszystkie nasze potrzeby finansowe”.

Potwierdzeniem, że Bóg za tym stoi był każdy kolejny sponsor. Rozpakowując te wszystkie kolejne pudła z prezentami do losowania i jedzeniem na przerwy kawowe, które przychodziły, czułam się jak dziecko w święta 🙂 Mogłyśmy nie tylko zrobić konferencję na poziomie. Kristen i Bethany wyjechały z wielkimi torbami prezentów od sponsorów. Każda uczestniczka otrzymała wspaniały pakiet powitalny. W czasie przerw kawowych miałyśmy także cudowne ciasta bez cukru i glutenu oraz bakalie i inne zdrowe przekąski. A nagród do rozlosowania dla uczestniczek było ok. 50. Wow!

Właśnie w takich sytuacjach możesz być trochę „bezczelny” i powiedzieć: „Budżet i tak się nie zamyka. Miałyśmy na liście więcej gości, których uczestnictwo początkowo liczyłyśmy jako koszt, który poniesiemy. Już wiemy, że tych osób nie będzie. Dlaczego więc nie zaprosić Moniki jako dodatkowej wolontariuszki skoro zależy jej żeby być?” [I to była najwłaściwsza decyzja bo byłyśmy niesamowicie pobłogosławione jej pracą na recepcji – oczywiście razem z Olą].

Mam łzy w oczach kiedy piszę to tydzień po konferencji: Pan to uczynił i cudem jest w naszych oczach bo budżet się domknął 🙂

PS. Napiszcie nam w komentarzu, kto z was zauważył literówkę w wersecie, który jest umieszczony na zdjęciu 🙂