Podziel się tym wpisem

Planowanie rodziny – to musisz wiedzieć przed ślubem!

Jestem pewna, że wielu spośród nas do sprawy małżeństwa podchodzi bardzo poważnie. W końcu to jedna z najważniejszych decyzji, jaką podejmiemy w życiu. Pochylamy się nad naszym charakterem, rewidujemy postawy i poglądy, zgłębiamy prawdy naszej wiary. W tym wszystkim jednak nie możemy zapomnieć, że Bóg stworzył nas mężczyzną i kobietą.

Organizmy mężczyzny i kobiety zostały zaprojektowane do z góry przygotowanych ról. My, kobiety, mamy wydawać na świat potomstwo. A mężczyźni są w każdej chwili obdarować nas tym darem. Jednak nasze ciała funkcjonują w innym rytmie. Kobieta może zajść w ciąże tylko i wyłącznie w określonym czasie cyklu, mężczyzna jest płodny przez cały czas. Zadam teraz dość ważne i być może kontrowersyjne pytanie. Czy gdybyś za godzinę wziął ślub, wiedziałbyś, jak w praktyczny sposób podejść do zagadnienia płodności i planowania dzieci w małżeństwie? Co zrobić, by nie zajść w ciążę, ale jednak móc cieszyć się bliskością z ukochanym współmałżonkiem? Jako, że dla wierzących i świadomych ludzi używanie prezerwatywy nie jest żadnym rozwiązaniem, co byś zrobił? Jeśli potrzebujesz poznać argumenty przeciwko używaniu prezerwatyw, gorąco zachęcam Cię do lektury książki dra Piotra Wołochowicza, doradcy małżeńskiego z wieloletnim stażem, To nie jest babska sprawa. Książka jest skierowana głównie do mężczyzn i porusza niezwykle istotny temat odpowiedzialności mężczyzny za budowanie i powiększanie rodziny.

Bierzesz dziś ślub – co wiesz na temat planowania rodziny?


Jeśli prezerwatywa jest zdecydowanie złym rozwiązaniem, to tym bardziej będzie nim antykoncepcja. Czy istnieje jakaś alternatywa? Dzięki Bogu, tak! Prof. Josef Rötzer w 1979, po 28 latach badań, opublikował swoją autorską metodę obserwacji cyklu. W 1986 r. założył Instytut Naturalnej Regulacji Poczęć (skrót niemiecki: INER). Polega ona na obserwacji śluzu wytwarzanego przez szyjkę macicy, wysokości podstawowej temperatury ciała oraz cech szyjki macicy spostrzeganych w czasie badania dokonywanego przez kobietę (niewskazane w przypadku dziewic). I błagam, nie mylmy tej naukowej metody z tzw. małżeńskim kalendarzykiem, który miał do zaproponowania jedynie przybliżone odliczanie dni do kolejnej owulacji. Choć miał z pewnością swoje zalety, bo jednak kiedyś rodziło się nas więcej 😉. Nie chciałabym rozpisywać się na temat specyfiki samej metody prof. Rötzera , a jedynie wskazać kierunek, być może dla Ciebie zupełnie nowy.

No dobrze, ale dlaczego w ogóle o tym mówię?

Obserwowanie swojego cyklu ma głęboki sens, nie tylko w małżeństwie, ale także na długo przed nim! Sama zaczęłam to robić pod koniec liceum. Na początku musiałam przyzwyczaić się do mierzenia temperatury każdego dnia z rana, o przybliżonej porze. Potem w ciągu dnia obserwowałam śluz, by pod koniec dnia zapisać wszystko na karcie obserwacji cyklu. Nie zawsze byłam systematyczna. Ale dzięki takiej obserwacji moja lekarka była w stanie rozpoznać u mnie zaburzenia hormonalne, jeszcze w początkowym ich stadium. Zrozumienie, co aktualnie dzieje się w moim organizmie pozwoliło mi na lepsze planowanie mojego czasu. Jeśli np. musiałam zapisać się na jakiś ważny egzamin lub skończyć jakiś większy projekt, starałam się to robić w pierwszej fazie mojego cyklu, kiedy to zazwyczaj kobiety mają więcej sił, naturalną pogodę ducha i łatwość w pokonywaniu trudności. W taki też sposób udało mi się zaplanować datę ślubu. Wiedziałam również, że znajomość mojego ciała będzie wspaniałym prezentem dla mojego przyszłego męża. Bo im dłużej obserwujesz swój cykl, tym lepiej jesteś w stanie odczytać sygnały, jakie Ci wysyła Twoje ciało. Więc w przyszłości rozróżnienie czasu płodnego od niepłodnego będzie dla Ciebie, dla Was, o wiele łatwiejsze. Po co jednak podobna wiedza mężczyznom? Uważam, że bardzo istotne jest to, żeby to właśnie mężczyzna przejmował odpowiedzialność w temacie planowania rodziny i współżycia. Przed małżeństwem mężczyzna powinien orientować się w podstawowych kwestiach na temat cyklu kobiety. Będzie to dla niego wspaniałą okazją, by np. wychowując się z siostrami, móc być dla nich pomocą, choćby w trakcie miesiączki. Kształtowanie takiej postawy będzie wspaniałym błogosławieństwem dla jego żony. Mój brat, który dorastał z trzema kobietami w domu, bez cienia skrępowania kupował nam w sklepie produkty higieniczne w trakcie naszych miesiączek (choć zawsze starałyśmy się kupić co trzeba same, czasem jednak zdarzały się jakieś wyjątki), przynosił nam jedzenie do łóżka a czasem znosił dzielnie wyczuwalne napięcie z naszej strony. Dziś sam jest już mężem i może okazywać miłość żonie w podobny sposób.

Jestem przed ślubem – co mogę zrobić?


Na naukę nigdy nie jest za późno! Przede wszystkim zapraszam Cię na oficjalną stronę polskiego oddziału Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny: INER – jak zacząć?. Znajdziesz na niej bardzo dużo informacji na temat metody prof. Josefa Rötzera. Co prawda w internecie jest dużo innych stron, które podejmują tę tematykę, ale ta strona jest moim zdaniem najbardziej wiarygodna. Jeśli jesteś mężczyzną, przeczytaj koniecznie wspomnianą już książkę To nie jest babska sprawa. A jako kobieta, zacznij po prostu obserwować swój cykl. Poniżej podaję tylko kilka skrótowych informacji, więcej poczytasz na podlinkowanej stronie. Co będzie Ci potrzebne? 

  • termometr owulacyjny (do kupienia w prawie każdej aptece, koszt to ok. 20–30 zł)
  • karta obserwacji cyklu lub zwykła kartka w kratkę do zapisywania swoich obserwacji. Profesjonalną kartę cyklu możesz kupić lub wydrukować sobie z internetu, choć zeszyt lepiej się sprawdza. Z doświadczenia wiem, że pojedyncze kartki bardzo często się gubią. 
  • trochę cierpliwości i dystansu do siebie – to zawsze pomaga😀

Jestem w małżeństwie – jak zacząć? 

Przede wszystkim polecałabym rozmowę z Twoim współmałżonkiem. Bo choć tak ważne tematy powinny być poruszone jeszcze przed ślubem, może się zdarzyć, że w trakcie małżeństwa wspólnie zrewidujecie swoje poglądy. Moi rodzice na początku małżeństwa zrezygnowali z prezerwatyw na rzecz obserwacji cyklu. W pierwszym roku małżeństwa to głównie Mariusz budził mnie na mierzenie temperatury i pilnował, żebym nie zasnęła w trakcie mierzenia i zdążyła odczytać wynik. Często też przed snem mył termometr i kładł na szafce nocnej. Od jakiegoś czasu pracuje jednak w trybie zmianowym i wspólnie stwierdziliśmy, że budzenie się, żeby dopilnować zmierzenia temperatury uniemożliwi wyspanie się po pracy lub przed nią. Dlatego teraz robię to na własną rękę, jednak Mariusz regularnie pyta mnie „I jak tam nasza temperatura dzisiaj?”. To daje mi poczucie, że rzeczywiście interesuje się tym i jest zaangażowany w obserwację cyklu. 

Dlaczego jestem całym sercem za obserwacją cyklu? 

Bóg stworzył organizm kobiety w taki sposób, by nie tylko mógł wydawać na świat dzieci, ale też, w określonym czasie, po prostu cieszyć się bliskością męża. Obserwacja mojego cyklu pozwala nam na zachowanie tej wspaniałej równowagi między staraniem się o powiększenie rodziny, a chęcią bycia ze sobą. Odwracamy wzrok od siebie samych i przenosimy go na drugą osobę, poprzez szanowanie jej rytmu płodności. Uczymy się również cierpliwości i wstrzemięźliwości. Czas płodny jest wspaniałą okazją, by wyrazić ukochanej osobie miłość na inny sposób. Dzięki temu, że nie korzystamy z prezerwatyw, a tym bardziej tabletek antykoncepcyjnych, mamy poczucie, że nasze bycie ze sobą nie jest pretekstem do wykorzystania ciała drugiej osoby w celu sprawienia sobie przyjemności, bo to egoizm w czystej postaci. Naturalna metoda planowania rodziny przypomina mi również każdego dnia, że Bóg ma swój doskonały plan na każdą dziedzinę naszego życia, co jest niesamowite!

Może zainteresuje Cię również:

Biblia
Magdalena Wołochowicz

Boska miłość

Pamiętam, kiedy kilka lat temu, po raz pierwszy miałam możliwość przeczytać w oryginale (po angielsku) książkę „Love Defined”, która właśnie została wydana w Polsce pod tytułem „Boska miłość”. Znając już „Boską kobietę”, byłam przekonana, że ta kolejna książka będzie także bardzo cenna. Nie zawiodłam się!

Czytaj całość »
Bóg
Kaja Wilkosz

Fascynujące świadectwo życia Ingrid i Waltera Trobischów

W przykościelnej sali było wiele kobiet. Rozmawiały, wymieniały się grzecznościami, niektóre zerkały w stronę drzwi. Nie dało się zignorować atmosfery oczekiwania, która panowała w tym pomieszczeniu. Byłam jedną z młodszych osób na sali, miałam zaledwie kilkanaście lat. Ja też czekałam, choć nie wiedziałam do końca na co. Po kilku minutach usłyszałam szepty: „już idą!”

Czytaj całość »
Bez kategorii
Justyna Połom

Gdyby nie Misja Służby Rodzinie…

Jutro jest wyjątkowy dzień dla nas. Świętujemy 30-lecie Fundacji Misja Służby Rodzinie, z której niejako wypączkowało Żyj Pełnią Życia. Z tej okazji chciałybyśmy podzielność się z Wami naszymi świadectwami, jak Bóg połączył nasze drogi z Misją i jaki miało to wpływ, na to, kim teraz jesteśmy i co robimy.

Czytaj całość »

Jesteś super!

Dziękujemy za zapis!
Proszę podaj tablet następnej osobie.