Podziel się tym wpisem

Boży przemytnik

Takie rzeczy dzieją się tylko w Bożym Królestwie - kiedy przeczytanie jednego artykułu, jednej książki, wysłuchanie jednego wykładu, powoduje, że nasze życie nigdy nie jest już takie samo. Dwa tygodnie temu zaczęłam dzielić się z Tobą historią Brata Andrzeja, zwykłego holendra, który dla Boga robił absolutnie niezwykłe rzeczy. Dziś chcę Ci opowiedzieć o tym, jak stał się Bożym przemytnikiem.

Pierwszą część historii Anne van der Bijl (1928-2022), założyciela Open Doors, znanego w chrześcijańskim świecie jako Brat Andrzej, znajdziesz we wpisie Pułapka na małpki.

Czasem moment, w którym w świadomy sposób oddaliśmy nasze życie Bogu, to nie jakieś wielkie nawrócenie. Czasem nie towarzyszą mu żadne „fajerwerki”, jak spektakularne uzdrowienie czy uwolnienie z nałogu. Czasem po prostu całe życie jesteśmy w Kościele, bo tego nauczyliśmy się od rodziców, i mamy taki moment „acha”, w którym usłyszymy, że coniedzielne chodzenie do kościoła to za mało, że potrzebujemy jeszcze osobistej decyzji i deklaracji, że Jezus jest naszym Panem i przyjęcia Jego daru zbawienia. I wtedy po prostu świadoma deklaracja wg wersetu Rz 10,9-10 jest dla nas najbardziej naturalną rzeczą na świecie. Jeżeli na początku nie było „fajerwerków”, to podążając za Bogiem w wyzwaniach codzienności może nam się wydawać, że moment, w którym Bóg powołuje do służby to już musi być jakiś wyjątkowy.

Bóg jest Bogiem cudów. Mamy oczekiwać w każdym momencie naszego życia, że będzie uzdrawiał, uwalniał, odbudowywał to, co jest totalną ruiną, zamieniał pustynię w płynące źródło. Z drugiej strony On nie jest magikiem na scenie, by dać nam jakieś show dla naszej rozrywki.

Nie przegap Bożego powołania, bo czekasz na jakieś słowo od Pana, które przekaże Ci znany mówca lub na jakiś sen proroczy. Nie ograniczaj Boga w jaki sposób ma Ci coś przekazać. On jest Bogiem, który mówi do nas też zupełnie bez fanfar poprzez cichy szept w naszym sercu lub przynaglenie do czegoś. I tak może to wyglądać 99% razy.

W chodzeniu za Bogiem bardzo ważne jest byśmy nauczyli się rozpoznawać Jego głos.

Tak było też w przypadku Brata Andrzeja wiosną 1955 roku – „przypadkowo” znaleziona gazeta ze zdjęciami przedstawiającymi młodzież na komunistycznych pochodach, wyznaczyła kierunek jego dalszego życia dla Boga.

Służba Brata Andrzeja zaczęła się od odwiedzin w kolejnych krajach komunistycznych, przekazywania słowa zachęty dla uciskanych przez władzę chrześcijan (bez względu na to czy byli to protestanci z różnych denominacji, katolicy, prawosławni czy inni wierzący) oraz dostarczania im Biblii i innych materiałów. Potem działania wśród prześladowanych chrześcijan, rozszerzyły się m.in. na kraje muzułmańskie. Była też niesamowita „Operacja perła”, czyli przemyt miliona Biblii do Chin. A obecnie założona przez Brata Andrzeja organizacja Open Doors już od ponad 67 lat pracuje na rzecz prześladowanych chrześcijan w około 60 krajach, także w Polsce.

To wszystko mogło by się nie zadziać, gdyby Brat Andrzej czekał na jakiś inny znak od Boga niż poruszenie po przeczytaniu tego artykułu.

W życiu nie ma przypadków, przypadki są tylko w gramatyce.

To zdanie było prawdziwe nie tylko w momencie powołania do służby Brata Andrzeja, ale też w jej trakcie. Absolutnie niesamowite jest jak precyzyjnie Bóg go prowadził w jego podróżach i do wierzących w różnych krajach komunistycznych – osób, których nigdy wcześniej nie widział (to nie były czasy komórek, czasem miał tylko nieaktualny adres), bądź nawet nie znał (ludzie, którzy podchodzili do niego po spotkaniu w kościele i zabierali go do innych). Wszystkie historie przeczytasz w książce „Boży przemytnik”.

Poza nastawaniem się na słuchanie Bożego prowadzenia i naszą odpowiedzią na nie, dwoma absolutnie kluczowymi elementami służby jest zaufanie Bogu i modlitwa.

Jeżeli Bóg nas do czegoś powołuje, nie oznacza to, że przedstawi nam zadanie a potem oczekuje, że własnymi siłami i środkami je zrealizujemy. Bóg chce nam dać też strategie i środki do jego wykonania.

W poprzednim wpisie dzieliłam się z Tobą, jak Bóg zaopatrywał finansowo Brata Andrzeja w czasie nauki w szkole misyjnej. To był tak naprawdę czas uczenia się, że Bogu można zaufać, a to jest kluczowe gdy pojawi się jakieś wyzwanie. Bo skoro Bóg zatroszczył się o nas w jakiejś sytuacji, możemy potem się tego uchwycić – czasem nawet nie pewności a tylko myśli – że skoro Bóg był wierny wtedy, nie zawiódł mnie, zatroszczył się o mnie, to tak samo będzie i teraz.

Brat Andrzej znał Boga, więc mógł z pełnym zaufaniem, w czasie jednej z kontroli na granicy, wręcz położyć egzemplarze przemycanych Biblii na siedzeniu samochodu jako deklarację, że to wszystko co będzie się działo nie jest wynikiem jego sprytu, ale Bożej opieki. I Bóg w ponadnaturalny sposób wręcz zakrył oczy celników.

Nic co robimy nie zadziałoby się bez modlitwy – ani naszej osobistej, ani innych ludzi.

Biblia mówi o tym, że wielką ma moc wytrwała modlitwa sprawiedliwego. Jeżeli oddałeś swoje życie Jezusowi, w Bożych oczach jesteś sprawiedliwy Jego sprawiedliwością. Na to, by ten werset wypełnił się w Twoim życiu nie musisz dodatkowo zasłużyć swoimi uczynkami.

W czasie przemytu Biblii potrzebna była modlitwa na granicy, by Bóg zamknął ocz celnikom – i naprawdę to robił. Dla całej służby Open Doors kluczowa była też „obstawa modlitewna” ludzi, którzy pozostawali w Holandii. A teraz gdy jest to międzynarodowa służba – modlitwa tysięcy ludzi na całym świecie.

Bardzo poruszało mnie to, gdy czytałam w książce Brata Andrzeja o niewielkiej wspólnocie, której charyzmatem była modlitwa – codziennie wiernie wstawiali się za konkretnych ludzi i konkretne sprawy. Czasem oczekujemy tych fajerwerków i spektakularnych zadań od Boga i nie widzimy, że stanie się wojownikiem modlitwy może właśnie być tym naszym szczególnym powołaniem, ze względu na nasze obdarowania, takie jak wytrwałość i sumienność.

Mam nadzieję, że historia życia Brata Andrzeja stanie się dla Ciebie zachętą do odnalezienia własnego powołania i służenia Bogu całym sercem.

Na zakończenie chciałabym, żeby jeszcze raz to wybrzmiało: dla Boga nie ma służby lepszej czy gorszej. Sam Jezus uczy nas, że mamy stać się sługami. W Bożym królestwie wszyscy gramy do jednej bramki.

Kiedy służba w krajach komunistycznych się rozrastała, a jednocześnie powiększała się rodzina Brata Andrzeja, razem z żoną, Corie, nie byli w stanie uporać się z korespondencją. W pewnym momencie zalegający stos listów był tak duży, że zaginął pod nim jeden z ulubionych kubków Corie. I Bóg także o tę potrzebę się zatroszczył – pojawił się nowy współpracownik, który w tych tematach czuł się ”jak ryba w wodzie” i pomógł im uporządkować wszystkie zaległości.

Nie odrzucaj służby dla Boga, która wydaje Ci się ”zwykłym” zadaniem bo czekasz na coś wielkiego niczym przemyt Biblii.

Zachęcam Cię, byś już dziś zaczął trenować się w słuchaniu Bożego głosu, zaufaniu oraz walczeniu w modlitwie za ludzi i różne sprawy.

Jeżeli chciałbyś zaangażować się w modlitwę za prześladowanych chrześcijan, aktualny kalendarz modlitw znajdziesz na stronie polskiego oddziału Open Doors, możesz się też zapisać, by otrzymywać go co miesiąc w formie papierowej.

Photo by Dewogh on Unsplash

Może zainteresuje Cię również:

Biblia
Magdalena Wołochowicz

Boska miłość

Pamiętam, kiedy kilka lat temu, po raz pierwszy miałam możliwość przeczytać w oryginale (po angielsku) książkę „Love Defined”, która właśnie została wydana w Polsce pod tytułem „Boska miłość”. Znając już „Boską kobietę”, byłam przekonana, że ta kolejna książka będzie także bardzo cenna. Nie zawiodłam się!

Czytaj całość »
Bóg
Kaja Wilkosz

Fascynujące świadectwo życia Ingrid i Waltera Trobischów

W przykościelnej sali było wiele kobiet. Rozmawiały, wymieniały się grzecznościami, niektóre zerkały w stronę drzwi. Nie dało się zignorować atmosfery oczekiwania, która panowała w tym pomieszczeniu. Byłam jedną z młodszych osób na sali, miałam zaledwie kilkanaście lat. Ja też czekałam, choć nie wiedziałam do końca na co. Po kilku minutach usłyszałam szepty: „już idą!”

Czytaj całość »
Bez kategorii
Justyna Połom

Gdyby nie Misja Służby Rodzinie…

Jutro jest wyjątkowy dzień dla nas. Świętujemy 30-lecie Fundacji Misja Służby Rodzinie, z której niejako wypączkowało Żyj Pełnią Życia. Z tej okazji chciałybyśmy podzielność się z Wami naszymi świadectwami, jak Bóg połączył nasze drogi z Misją i jaki miało to wpływ, na to, kim teraz jesteśmy i co robimy.

Czytaj całość »

Jesteś super!

Dziękujemy za zapis!
Proszę podaj tablet następnej osobie.