Podziel się tym wpisem
Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on email
Share on print

Wołaj wytrwale

Jedną z ostatnich rzeczy, jaką przypomniała mi Mama, zanim Bóg niespodziewanie wziął ją do Nieba, była zachęta do usystematyzowania moich próśb modlitewnych. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie często bywało tak, że jak ktoś prosił mnie o modlitwę w jakiejś sprawie, bardzo szczerze i ochoczo deklarowałam wsparcie, a chwilę później już o tym nie pamiętałam. Bardzo chciałam się też regularnie modlić w przeróżnych ważnych dla mnie sprawach czy w intencji bliskich mi osób, ale z tą regularnością bywało różnie.

Moja mama nauczyła mnie, że ważne rzeczy trzeba zapisać, aby nam nie umknęły.

Cztery lata temu opuściłam się w prowadzeniu takiej listy. Przechodziłam przez bardzo trudny okres w życiu i regularna walka modlitewna w innych kwestiach niż moje aktualne wyzwania zdawała się mnie przerastać. Parę miesięcy później byłam już w nieco lepszym stanie i właśnie wtedy Mama spytała czy pamiętam o liście modlitewnej.

Postanowiłam powrócić do tego wspaniałego przypominacza o aktualnych potrzebach moich i ludzi wokół.

Właściwie to mam dwie listy.

Pierwsza jest podzielona na dni tygodnia. Umieszczam w niej stałe intencje. Np. w poniedziałki modlę się za członków mojej rodziny, we wtorki o nawrócenie moich jeszcze niewierzących przyjaciół (imiennie), a w czwartki o dobrych mężów dla moich znajomych singielek.

Druga lista to sprawy bieżące – osoby potrzebujące pilnej modlitwy w temacie zdrowia czy jakiś wyzwań, a także moje konkretne potrzeby. Przy każdej intencji umieszczam datę, a potem gdy temat zostaje zakończony odnotowuję to także aktualną datą. W ten sposób widzę jak Pan Bóg w konkretny sposób działa i mogę Mu za to dziękować.

Werset z Biblii, który mnie szczególnie zachęca do trwania w codziennej modlitwie brzmi następująco:

„Trwajcie gorliwie na modlitwie, czuwając na niej wśród dziękczynienia”

Kol 4,2

Podkreśla on to, o czym już wspomniałam, że proszenie jest ściśle związane z dziękczynieniem.

Dziękuję Bogu, bo mnie wysłuchał w jakiejś sprawie, ale także wciąż prosząc już mogę dziękować, że On chce odpowiedzieć i przez wiarę ogłaszam, że zadziała.

Prawdą jest, że duża część ludzi jeśli w ogóle zwraca się do Boga, to robi to właśnie w swoich potrzebach, czyli egoistycznie. Zauważając to, nie popadnijmy w drugą skrajność i nie dajmy się okraść z przywileju zwracania się do naszego Dobrego Ojca w codziennych sprawach.

Bóg jest godny tego, aby Go kochać i przede wszystkim wychwalać za to kim jest, z samego faktu, że jest Bogiem.

Ogromną radość sprawia Mu także nasze dziękczynienie. Ono też pozwala utrzymać nasze serce w pokorze. Bądźmy więc hojni w uwielbieniu i dziękczynieniu.

Ale w życiu osoby wierzącej jest też szczególne miejsce na modlitwę proszącą. Wołali do Niego bohaterowie Starego i Nowego Testamentu. Wołał do Ojca także sam Jezus. I naprawdę się działo!

Nasza postawa trwania w modlitwie pokazuje Bogu (a także nam samym), że naprawdę nam na czymś zależy i On to honoruje. I bardzo chętnie poruszy niebo i ziemię by nam pomóc! 🙂

Wołajmy więc wytrwale i oczekujmy mnóstwa Bożych cudów! Nasza modlitwa zmienia rzeczywistość! 🙂

Photo by Aaron Burden on Unsplash

Może zainteresuje Cię również:

Biblia
Justyna Połom

Tożsamość króla

Właśnie razem ze wspólnotą skończyliśmy czytać 1. Księgę Samuela, która mówi o dwóch pierwszych królach rządzących Izraelem – Saulu i Dawidzie. To, na co szczególnie zwróciłam uwagę, to diametralna różnica w tym, na czym obaj budowali swoją tożsamość, jako królowie. Tak jak pisałam przy okazji Wielkanocy, dzięki śmierci Jezusa na krzyżu, zostaliśmy włączanie do królewskiej rodziny. Ale czy faktycznie budujemy swoją królewską tożsamość we właściwy sposób?

Czytaj całość »

Jesteś super!

Dziękujemy za zapis!
Proszę podaj tablet następnej osobie.