Podziel się tym wpisem
Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on email
Share on print

Wy dajcie im jeść

Czy kojarzycie jakie były okoliczności pierwszego rozmnożenia chleba?

Kiedyś już poruszałyśmy ten temat na blogu, wczoraj jednak po raz kolejny głęboko dotknął mojego serca.

Oto kilka wersetów poprzedzających historię opisaną m.in. w Ewangelii Mateusza:

„[Herod] posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi. Gdy Jezus to usłyszał, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno.”

Mt 14,10-13a

Jezus dowiedział się przed chwilą o śmierci Jana Chrzciciela. W sumie to powinniśmy powiedzieć: o egzekucji. Jana, czyli tego, który miał kluczową rolę w czasie przyjścia Jezusa na ziemię – był tym, który zapowiadał nadejście Mesjasza.

Co robi Jezus, który właśnie dowiaduje się o brutalnym ścięciu Jana? Idzie na miejsce pustynne, by pobyć sam. Zapewne przede wszystkim opłakiwać stratę bezcennego, bliskiego człowieka.

„Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo.”

Mt 14,13b

Co na to Jezus, człowiek w żałobie, potrzebujący chwili samotności?

„Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.”

Mt 14,14

Plan był zupełnie inny, ale serce Jezusa było tak wrażliwe, że ulitowało się nad potrzebującymi ludźmi. Nie jedną, ani dwiema osobami, ale wielkim tłumem ludzi z potrzebami.

Musiało to być conajmniej 15 tysięcy ludzi, bo zapisano 5 tysięcy nie licząc kobiet i dzieci. Zrezygnował ze swojego prawa do odpoczynku i przeżywania żałoby w samotności i usłużył drugiemu człowiekowi z miłości.

Pod wieczór uczniowie, całkiem słuszenie, stwierdzają, że czas rozwiązać zgromadzenie, bo nadszedł czas kolacji, a nie ma nawet jednego sklepu w pobliżu.

Wtedy padają z ust Jezusa zaskakujące słowa:

„Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!”

Mt 14,16b

Uczniowie są zszokowani, bo sami posiadają tylko pięć chlebów i dwie ryby. Zapewne ledwo wystarczająco dla ich grupy. A do tego serca pewnie także ciężkie z powodu śmierci Jana Chrzciciela. Mogli sobie pomyśleć: Czemu On od nas jeszcze czegoś chce? I to zupełnie niemożliwego?!

Zapewne nie spodziewali się, że za chwilę otrzymają jedną z ważniejszych lekcji w życiu.

„On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj!»”

Mt 14,18

I tu się zaczęło.

Połóż przed sobą to co masz, nawet jeśli to jest bardzo niewiele, a Bóg zrobi z tego odpowiedni użytek.

„Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom.”

Mt 14,19

Czego uczy nas Jezus przez to, jak reaguje na tę sytuację?

  • Zrób krok wiary i oczekuj cudu.

Jeszcze jedzenia nie było dla wszystkich, a Jezus posadził wszystkich w oczekiwaniu na posiłek. Zrobił krok wiary oczekując cudu.

  • Weź to co masz i zwróć się ku Niebu.

Każdy cud zaczyna się od spojrzenia ku Niebu. Od zaproszenia Pana Boga do danej sytuacji i oczekiwania Jego działania.

  • Dziękuj za to co się zadzieje.

W ręku Jezusa wciąż były tylko dwie ryby i pięć chlebów. A pomodlił się przed posiłkiem jakby już była wyłożona na stół wystarczająca ilość dla wszystkich.

  • Zadziałaj przez wiarę.

Jezus przekazał chleby i ryby uczniom, by rozdali tysiącom ludzi. Nie wiemy w którym momencie się one rozmnażały, ale wiemy, że uczniowie rozdając je, nakarmili cały tłum ludzi, tak, że wszyscy jedli DO SYTOŚCI (nie tylko, by zaspokoić pierwszy głód…) i zebrano dwanaście pełnych koszy resztek.

Jezus uczestniczył w całym procesie, ale to na rękach uczniów stał się cud. Złożyli przed nim to co mieli i nakarmili tłumy. Te dwa elementy były kluczowe: danie swoich zasobów, zadziałanie nimi przez wiarę.

Nie wiem jak Wy, ale ja też co jakiś czas czuję się słaba, zmęczona, obciążona trudnościami, a jednak Bóg często w takim czasie daje mi zadania. Zadania, których nie jestem w stanie wykonać swoimi siłami. On jednak mówi: daj co masz, a ja to pomnożę, tak, że nakarmisz wielu.

Tak, jest czas na odpoczynek i żałobę, jest czas na posiedzenie w samotności, ale czasem Bóg i w takich momentach przyprowadzi do nas tłumy.

Ważne, byśmy mieli otwarte i wrażliwe serca, byśmy umieli rozpoznać przestrzeń na Jego działanie przez nasze ręcę, którą nam aranżuje, nawet w najmniej oczekiwanych momentach.

Photo by andrew welch on Unsplash

Może zainteresuje Cię również:

autorytet
Magdalena Wołochowicz

Bohaterka Estera

Cieszę się, że oprócz męskich postaci bohaterów w Biblii, mamy też ukazane dzielne kobiety.
Jedną z moich ulubionych jest Estera, Królowa Estera. Jest na tyle ważna, że ma całą swoją Księgę.

Czytaj całość »
Bóg
Justyna Połom

Moc imienia Jezus

W zeszłym tygodniu, zainspirowana Psalmem 20, pisałam o mocy Bożych imion takich jak Pasterz, Pan Zastępów, Pan moją Tarczą. Dzisiaj chcę podzielić się z Wami tym, jaka moc ukryta jest w imieniu Jezusa. I nie chodzi mi tu o takie aspekty, jak Zbawiciel czy Baranek. Powiem Wam o mocy i autorytecie, jakie związane są konkretnie z imieniem Jezus.

Czytaj całość »

Jesteś super!

Dziękujemy za zapis!
Proszę podaj tablet następnej osobie.