Podziel się tym wpisem

Perspektywa nieba

W ostatnią niedzielę w ramach pierwszego czytania, słuchaliśmy fragmentu historii z 2. Księgi Machabejskiej. Bardzo mnie on poruszył, dlatego chciałabym, abyśmy dzisiaj wspólnie przeczytali tę historię w całości.

Księgi Machabejskie (wtórnokanoniczne) opisują czasy rządów Antiocha IV Epifanesa, który próbował narzucić w Izraelu kulturę hellenistyczną włącznie z pogańskim kultem. Żydzi oddający cześć Jedynemu Bogu i przestrzegający przepisów Prawa Mojżeszowego, spotykali się z ogromnymi prześladowaniami, torturami i śmiercią. To samo spotkało siedmiu braci i ich matkę, których historię znajdziemy w 7. rozdziale 2 Księgi Machabejskiej.

„(…) Siedmiu braci razem z matką również zostało schwytanych. Bito ich biczami i rzemieniami, gdyż król chciał ich zmusić, aby skosztowali wieprzowiny zakazanej przez Prawo. Jeden z nich, przemawiając w imieniu wszystkich, tak powiedział: «O co pragniesz zapytać i czego dowiedzieć się od nas? Jesteśmy bowiem gotowi raczej zginąć, aniżeli przekroczyć ojczyste prawa». Rozgniewał się na to król i kazał rozpalić patelnie i kotły. Skoro tylko się rozpaliły, rozkazał temu, który przemawiał w imieniu wszystkich, obciąć język, ściągnąć skórę z głowy i obciąć końce członków, na oczach innych braci i matki. Gdy był on już całkiem bezwładny, rozkazał go sprowadzić do ognia, bo jeszcze oddychał, i smażyć na patelni. Gdy zaś swąd z patelni szeroko się rozchodził, [pozostali bracia] wzajemnie razem z matką napominali się, aby mężnie złożyć życie. Mówili w ten sposób: «Pan Bóg widzi i naprawdę ma litość nad nami, zgodnie z tym, co Mojżesz przepowiedział w pieśni, która wyraźnie o tym świadczy w tych słowach: Będzie miał litość nad swymi sługami».
Kiedy pierwszy w ten sposób zakończył życie, przyprowadzono drugiego na miejsce kaźni. Gdy ściągnięto mu skórę z głowy razem z włosami, zapytano go: «Czy będziesz jadł, zanim ciało, członek po członku, będzie poddane kaźni?» On zaś odpowiedział ojczystą mową: «Nie!» Dlatego on także z kolei został poddany katuszom, jak pierwszy. W chwili, gdy oddawał ostatnie tchnienie, powiedział: «Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego».
Po nim był męczony trzeci. Na żądanie natychmiast wysunął język, a ręce wyciągnął bez obawy i mężnie powiedział: «Od Nieba je otrzymałem, ale dla Jego praw nimi gardzę, a spodziewam się, że od Niego ponownie je otrzymam». Nawet sam król i całe jego otoczenie zdumiewało się odwagą młodzieńca, jak za nic miał cierpienia.
Gdy ten już zakończył życie, takim samym katuszom poddano czwartego. Konając tak powiedział: «Lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, w Bogu pokładać nadzieję, że znów przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia».
Następnie przyprowadzono piątego i poddano katuszom. On zaś wpatrując się w niego powiedział: «Śmiertelny jesteś, choć masz władzę nad ludźmi i czynisz to, co zechcesz. Nie myśl jednak, że nasz naród jest opuszczony przez Boga. Ty zaś zaczekaj, a zobaczysz wielką Jego moc, jak ciebie i twoje potomstwo podda katuszom».
Po nim przyprowadzono szóstego, ten zaś konając powiedział: «Nie oszukuj na darmo sam siebie! My bowiem z własnej winy cierpimy, zgrzeszywszy przeciwko naszemu Bogu. Dlatego też przyszły na nas tak potworne nieszczęścia. Ty jednak nie przypuszczaj, że pozostaniesz bez kary, skoro odważyłeś się prowadzić wojnę z Bogiem».
Przede wszystkim zaś godna podziwu i trwałej pamięci była matka. Przyglądała się ona w ciągu jednego dnia śmierci siedmiu synów i zniosła to mężnie. Nadzieję bowiem pokładała w Panu. Pełna szlachetnych myśli, zagrzewając swoje kobiece usposobienie męską odwagą, każdego z nich upominała w ojczystym języku. Mówiła do nich: «Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, nie ja wam dałam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. Stwórca świata bowiem, który ukształtował człowieka i wynalazł początek wszechrzeczy, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie, dlatego że wy gardzicie sobą teraz dla Jego praw».
Antioch był przekonany, że nim gardzono i dopatrywał się obelgi w tych słowach. Ponieważ zaś najmłodszy był jeszcze przy życiu, nie tylko dał mu ustną obietnicę, ale nawet pod przysięgą zapewnił go, że jeżeli odwróci się od ojczystych praw, uczyni go bogatym i szczęśliwym, a nawet zamianuje go przyjacielem i powierzy mu ważne zadanie. Kiedy zaś młodzieniec nie zwracał na to żadnej uwagi, król przywołał matkę i namawiał ją, aby chłopcu udzieliła zbawiennej rady. Po długich namowach zgodziła się nakłonić syna. Kiedy jednak nachyliła się nad nim, wtedy wyśmiewając okrutnego tyrana, tak powiedziała w języku ojczystym: «Synu, zlituj się nade mną! W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata, wyżywiłam cię i wychowałam aż do tych lat. Proszę cię, synu, spojrzyj na niebo i na ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę na to, że z niczego stworzył je Bóg i że ród ludzki powstał w ten sam sposób. Nie obawiaj się tego oprawcy, ale bądź godny braci swoich i przyjmij śmierć, abym w czasie zmiłowania odnalazła cię razem z braćmi».
Zaledwie ona skończyła mówić, młodzieniec powiedział: «Na co czekacie? Jestem posłuszny nie nakazowi króla, ale słucham nakazu Prawa, które przez Mojżesza było dane naszym ojcom. Ty zaś, przyczyno wszystkich nieszczęść Hebrajczyków, nie uciekniesz z rąk Bożych. My bowiem cierpimy za nasze własne grzechy. Jeżeli zaś żyjący Król nasz zagniewał się na krótki czas, aby nas ukarać i poprawić, to znów pojedna się ze swoimi sługami. Ty zaś, bezbożny i pomiędzy wszystkimi ludźmi najbardziej nikczemny, nie wynoś się na próżno łudząc się zwodniczymi nadziejami. Nie podnoś ręki na niebieskie sługi. Jeszcze bowiem nie uciekłeś przed sądem wszechmocnego i wszystkowidzącego Boga. Teraz bowiem nasi bracia, którzy przetrwali krótkie cierpienia prowadzące do wiecznego życia, stali się uczestnikami [obietnic] przymierza Bożego. Ty zaś na sądzie Bożym poniesiesz sprawiedliwą karę za swoją pychę. Ja, tak samo jak moi bracia, i ciało, i duszę oddaję za ojczyste prawa. Proszę przy tym Boga, aby wnet zmiłował się nad narodem, a ciebie doświadczeniami i karami zmusił do wyznania, że On jest jedynym Bogiem. Na mnie i na braciach moich niech zatrzyma się gniew Wszechmocnego, który sprawiedliwie spadł na cały nasz naród». Wtedy król rozgniewał się i kazał go poddać straszniejszym męczarniom niż innych. Gorzkie mu bowiem były wyrzuty. Tak więc i ten zakończył życie czysty i pełen ufności w Panu. Ostatnia po synach zmarła matka. To niech wystarczy o ucztach ofiarnych i o okrutnych katuszach.”

2 Księga Machabejska 7, 1-42

Na pierwszy rzut oka mogło by się nam wydawać, że zjedzenie wieprzowiny to niewielka rzecz.

Mam wrażenie, że współcześnie coraz częściej zdarza nam się wpadać w pułapkę chodzenia na kompromis ze złem. Wchodzimy w coś, co wydaje nam się szarą strefą. Traktujemy niektóre rzeczy, jak „małe grzeszki”, które są przez nas akceptowalne i którym pozwalamy być częścią naszego życia.

Dla Boga jednak rzeczy są czarno-białe. Każdy świadomie uczyniony grzech, oddala nas od Boga.

Izajasz wręcz mówi, że grzechy tworzą przepaść między Bogiem a ludźmi.

„Lecz wasze winy wykopały przepaść
między wami a waszym Bogiem;
wasze grzechy zasłoniły Mu oblicze
przed wami tak, iż was nie słucha.”

Izajasza 59, 2

Bracia wraz z matką mają tę świadomość – nakazy Pana można zachowywać lub można je przekroczyć, nie ma nic pomiędzy. A wierność Bogu oznacza zachowywanie ich pilnie.

„Jeden z nich, przemawiając w imieniu wszystkich, tak powiedział: «O co pragniesz zapytać i czego dowiedzieć się od nas? Jesteśmy bowiem gotowi raczej zginąć, aniżeli przekroczyć ojczyste prawa».”

2 Księga Machabejska 7, 2

„(…) «Na co czekacie? Jestem posłuszny nie nakazowi króla, ale słucham nakazu Prawa, które przez Mojżesza było dane naszym ojcom.”

2 Księga Machabejska 7, 30

To jest coś, co powinniśmy nieustannie weryfikować Czy naprawdę jesteśmy gotowi wręcz oddać nasze życie za wiarę. „W ciągu ostatniego roku wzrosła intensywność prześladowań chrześcijan na świecie. Obecnie około 309 milionów chrześcijan poddanych jest bardzo wysokim lub ekstremalnie wysokim prześladowaniom w 50 krajach uwzględnionych w Światowym Indeksie Prześladowań.”* Średnio co 3 minuty ginie jeden chrześcijanin ze względu na swoją wiarę. Co znaczy, że w 2022 roku, śmierć poniesie łącznie ponad 170 tys. osób.

W życiu chrześcijan mieszkających w kraju, w którym jest wolność wyznania, oddanie życia za wiarę to raczej nie będzie sytuacja, w której za przyznanie się do Jezusa będzie groziła nam dosłownie śmierć. Czy jesteśmy jednak tak radykalni w naszych wyborach, jak bracia z księgi Machabejskiej?

W Apokalipsie św. Jana, Jezus każe napisać do kościoła w Laodycei:

„Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.”

Apokalipsa 3, 15-16

Czy jesteśmy radykalni jeżeli chodzi o to co oglądamy, czego słuchamy, co czytamy, z kim się spotykamy? Czy raczej jest niewielka różnica między nami a osobami, które w ogóle nie wierzą w Boga?

Co może nam pomóc w zachowaniu tej radykalności dla Boga?

„(…) Gdy zaś swąd z patelni szeroko się rozchodził, [pozostali bracia] wzajemnie razem z matką napominali się, aby mężnie złożyć życie. Mówili w ten sposób: «Pan Bóg widzi i naprawdę ma litość nad nami, zgodnie z tym, co Mojżesz przepowiedział w pieśni, która wyraźnie o tym świadczy w tych słowach: Będzie miał litość nad swymi sługami».”

2 Księga Machabejska 7, 3-6

Po pierwsze potrzebujemy mieć zakorzenione głęboko w sercu Boże słowo.

Pozostałych sześciu braci i matka zachęcali się słowami Pieśni Mojżesza. Od czasów Mojżesza do czasów Machabeuszy minęło prawie 1100 lat, a oni znali jej słowa.

Bardzo porusza mnie to, że byli ludzie, którzy ryzykowali życiem by przemycić i rozprowadzić Biblie za tzw. żelazną kurtynę; że były wówczas kościoły, które miały tylko jeden egzemplarz, który dzielili na kartki, by każdy wierny mógł dostać chociaż fragment Bożego Słowa. A teraz, kiedy Biblię możemy dosłownie zabrać ze sobą wszędzie, czy to w wersji papierowej czy w aplikacji na telefon – wiele osób w ogóle jej nie czyta.

Po drugie potrzebujemy otaczać się innymi wierzącymi, którzy będą zachęcać nas do życia dla Boga bez kompromisów ze światem.

„W chwili, gdy oddawał ostatnie tchnienie, powiedział: «Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego».Po nim był męczony trzeci. Na żądanie natychmiast wysunął język, a ręce wyciągnął bez obawy i mężnie powiedział: «Od Nieba je otrzymałem, ale dla Jego praw nimi gardzę, a spodziewam się, że od Niego ponownie je otrzymam». Nawet sam król i całe jego otoczenie zdumiewało się odwagą młodzieńca, jak za nic miał cierpienia. Gdy ten już zakończył życie, takim samym katuszom poddano czwartego. Konając tak powiedział: «Lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, w Bogu pokładać nadzieję, że znów przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia».

2 Księga Machabejska 7, 9-14 (podkreślenia własne)

„(…) Ponieważ zaś najmłodszy był jeszcze przy życiu, nie tylko dał mu ustną obietnicę, ale nawet pod przysięgą zapewnił go, że jeżeli odwróci się od ojczystych praw, uczyni go bogatym i szczęśliwym, a nawet zamianuje go przyjacielem i powierzy mu ważne zadanie. (…) «Na co czekacie? Jestem posłuszny nie nakazowi króla, ale słucham nakazu Prawa, które przez Mojżesza było dane naszym ojcom.

2 Księga Machabejska 7, 24.30

I to była ta kluczowa kwestia – torturowani bracia mieli świadomość, że nie ma znaczenia, co uda im się „ugrać” tu na ziemi, liczy się tylko to, gdzie spędzimy wieczność.

„Następnie przyprowadzono piątego i poddano katuszom. On zaś wpatrując się w niego powiedział: «Śmiertelny jesteś, choć masz władzę nad ludźmi i czynisz to, co zechcesz. Nie myśl jednak, że nasz naród jest opuszczony przez Boga. Ty zaś zaczekaj, a zobaczysz wielką Jego moc, jak ciebie i twoje potomstwo podda katuszom». Po nim przyprowadzono szóstego, ten zaś konając powiedział: «Nie oszukuj na darmo sam siebie! My bowiem z własnej winy cierpimy, zgrzeszywszy przeciwko naszemu Bogu. Dlatego też przyszły na nas tak potworne nieszczęścia. Ty jednak nie przypuszczaj, że pozostaniesz bez kary, skoro odważyłeś się prowadzić wojnę z Bogiem».”

2 Księga Machabejska 7, 15-19

Porusza mnie, kiedy czytam się świadectwa różnych prześladowanych chrześcijan, że nie wylewa się z nich gniew i rozgoryczanie. Co więcej, wielu z nich prosi nie tyle o modlitwę żeby prześladowania ustały, ale o modlitwę, by oni sami wytrwali a ich prześladowcy się nawrócili.

Zaskoczeniem jest dla mnie, że wielu ludzi chwali się dziś w internecie, jak się odegrali na kimś za to, co ta druga osoba im zrobiła.

Biblia mówi jasno:

„Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!”

Rzymian 12, 19-20

Czy my też mamy taką postawę? Czy jednak jesteśmy małostkowi i planujemy jakąś zemstę?

Czy za każdym razem, kiedy wypowiadamy słowa modlitwy Ojcze nasz „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, naprawdę weryfikujemy nasze serca, czy przebaczyliśmy każdej osobie tak do końca? Czy jednak pozwalamy, by w naszym sercu rozrósł się jakiś korzeń goryczy? Św. Paweł upomina:

„Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który rośnie w górę, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni.”

Hebrajczyków 12, 14-15

Werset 20 z 2 Księgi Machabejskiej mówi, że godna podziwu i zapamiętania była przede wszystkim postawa matki, która patrzyła na śmierć swoich synów. Dlaczego była do tego zdolna bez błagania ich o to, by jednak ugięli się przed królem? – Bo swoją nadzieję pokładała w Panu.

Postać matki tych siedmiu synów jest również przykładem z innego powodu.

„Kiedy zaś młodzieniec nie zwracał na to żadnej uwagi, król przywołał matkę i namawiał ją, aby chłopcu udzieliła zbawiennej rady. Po długich namowach zgodziła się nakłonić syna. Kiedy jednak nachyliła się nad nim, wtedy wyśmiewając okrutnego tyrana, tak powiedziała w języku ojczystym: «Synu, zlituj się nade mną! W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata, wyżywiłam cię i wychowałam aż do tych lat. Proszę cię, synu, spojrzyj na niebo i na ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę na to, że z niczego stworzył je Bóg i że ród ludzki powstał w ten sam sposób. Nie obawiaj się tego oprawcy, ale bądź godny braci swoich i przyjmij śmierć, abym w czasie zmiłowania odnalazła cię razem z braćmi».”

2 Księga Machabejska 7, 25-29

Niewątpliwie musiała przekazać wiarę swoim synom kiedy ich wychowywała. Nie tylko pokazała im wartości, którymi sama żyła, ale zadbała o ty, by te wartości przejęli i głęboko zakorzeniły się w ich sercach.

Niezwykle przykre jest to, że wśród chrześcijan czasem brakuje przekazu pokoleń. Że tak wiele osób z pokolenia naszych rodziców brało udział w przebudzeniu zapoczątkowanym przez ruch Światło-Życie i Oazę, jakie miało miejsce w Polsce w latach 80 i 90, a w naszym pokoleniu – ich dzieci – tak wiele osób odeszło od Boga.

Dlatego musimy mieć świadomość, że nasze dzieci nie przejmą wiary przez osmozę. Tak, przebywanie z głęboko wierzącymi rodzicami jest absolutnie kluczowe. Jednak to nie wszystko, na wychowanie dzieci do wartości, trzeba mieć też konkretny plan i podejmować celowe działania.

I to jest dużo ważniejsza sprawa niż to, czy nasze dzieci będą znały języki obce, będą rozwijać zdolności plastyczne, czy osiągną jakieś sukcesy sportowe – tu chodzi o ich zbawienie, o to gdzie spędzą wieczność.

Zachęcam Cię, byś w czasie tego długiego weekendu świętowania niepodległości naszego kraju, poświęcił szczególny czas na modlitwę i refleksję. Byś zastanowił się:

  • Czy na pewno pilnujesz tego, co robisz, słuchasz, czytasz, z kim się spotykasz – czy naprawdę oddaje to chwałę Bogu czy pozwoliłeś, by w Twoim życiu zagnieździły się jakieś „małe grzeszki”?
  • Czy na pewno pilnujesz swojego serca, by przebaczyć do końca każdej osobie, która zawiniła wobec Ciebie?
  • Czy świadomie przekazujesz wiarę swoim dzieciom (albo przygotowujesz się na to, gdy będziesz już je miał)?
  • Czy na pewno żyjesz nadzieją w sercu, że ostateczna nagroda jest w niebie?

*https://www.opendoors.pl/przesladowania-chrzescijan, dostęp 11.11.2022

Może zainteresuje Cię również:

Biblia
Magdalena Wołochowicz

Boska miłość

Pamiętam, kiedy kilka lat temu, po raz pierwszy miałam możliwość przeczytać w oryginale (po angielsku) książkę „Love Defined”, która właśnie została wydana w Polsce pod tytułem „Boska miłość”. Znając już „Boską kobietę”, byłam przekonana, że ta kolejna książka będzie także bardzo cenna. Nie zawiodłam się!

Czytaj całość »
Bóg
Kaja Wilkosz

Fascynujące świadectwo życia Ingrid i Waltera Trobischów

W przykościelnej sali było wiele kobiet. Rozmawiały, wymieniały się grzecznościami, niektóre zerkały w stronę drzwi. Nie dało się zignorować atmosfery oczekiwania, która panowała w tym pomieszczeniu. Byłam jedną z młodszych osób na sali, miałam zaledwie kilkanaście lat. Ja też czekałam, choć nie wiedziałam do końca na co. Po kilku minutach usłyszałam szepty: „już idą!”

Czytaj całość »
Bez kategorii
Justyna Połom

Gdyby nie Misja Służby Rodzinie…

Jutro jest wyjątkowy dzień dla nas. Świętujemy 30-lecie Fundacji Misja Służby Rodzinie, z której niejako wypączkowało Żyj Pełnią Życia. Z tej okazji chciałybyśmy podzielność się z Wami naszymi świadectwami, jak Bóg połączył nasze drogi z Misją i jaki miało to wpływ, na to, kim teraz jesteśmy i co robimy.

Czytaj całość »

Jesteś super!

Dziękujemy za zapis!
Proszę podaj tablet następnej osobie.