Podziel się tym wpisem
Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on email
Share on print

Góry i doliny duchowego życia

Odkąd w 2009 roku oddałam swoje życie Bogu wiele razy mówiłam: „Mam już dosyć tej sinusoidy”. Bo moje życie duchowo przechodziło przez okresy kiedy czułam się jakbym była na duchowym haju; okresy kiedy miałam poczucie stabilności w życiu duchowym; okresy dołka i suszy. Czy wiesz jak je rozpoznać i jak je nawigować i jak karmić swojego ducha?
W życiu duchowym są momenty kiedy czujemy się jak Apostołowie w dzień pięćdziesiątnicy. Zostali oni posądzeni o to, że upili się młodym winem.

Radość w Bogu się z nas wylewa, żadne życiowe wyzwania nie są dla nas straszne, jesteśmy gotowi zdobywać świat dla Boga.

Jak nawigować ten okres: Pilnuj żeby nie zagasić ognia Ducha Świętego.

Nie bierz tego za pewnik, że tak będzie zawsze. Ten ogień trzeba podsycać:

  • Modlitwą – nie chodzi tu tylko o znane nam tradycyjne modlitwy i litanie. Tu chodzi przede wszystkim o żywe uwielbienie Boga za to jaki jest, oraz niejako wylewanie przed nim naszego serca dziękując, przepraszając i prosząc detalicznie za różne rzeczy, ludzi, sprawy.
  • Codziennym spotykaniem Boga w Jego Słowie – to niezastąpiany czas stworzenia Bogu przestrzeni, by do nas mówił. Kiedy jakieś wersety z Pisma Świętego poruszają nasze serce w szczególny sposób, kiedy odkrywamy jakąś duchową prawdę, to nie prowadzi to do spotkania z Bogiem, ale już JEST spotkaniem z Nim, Panem Księgi.
  • Służbą dla Boga – dostarczanie swojemu duchowi pokarmu jest tak samo ważne jak dawanie z siebie innym. Te okresy kiedy jesteśmy przepełnieni Duchem Świętym są najczęściej owocem jakiś wyjątkowych chrześcijańskich spotkań np. rekolekcji, konferencji, mszy z modlitwą o uzdrowienie, czy wieczoru chwały. Liderka mojej wspólnoty wielokrotnie pokazywała nam zdjęcie otyłego pana, który ledwo mieścił się w kole ratunkowym. Musimy pilnować żebyśmy nie przekarmiali się duchowo. Tu nie chodzi o to żebyśmy jeździli z jednego chrześcijańskiego wydarzenia na drugie i karmili tylko siebie nie dzieląc się potem tym z innymi. Bóg napełnia nas swoim Duchem, byśmy mogli iść na cały świat głosić Ewangelię, czemu będą towarzyszyć znaki i cuda. Przejedzony duchowo człowiek przestaje być wrażliwy i tak naprawdę zamiast przynieść mu korzyść, prowadzi to do duchowej suszy.

Dodam jeszcze, jak ważne jest, byśmy uświadomili sobie, że wiara nie jest uczuciem. To, że np. na rekolekcja przeżywaliśmy bardzo dużo emocji nie koniecznie musi oznaczać, że nasze serce zostało dotknięte, przez Ducha Świętego. Liczą się owoce – czy nasze życie jest przemienione na trwałe.

W życiu duchowym są okresy kiedy po prostu jest dobrze. Nie jesteśmy na „duchowym haju”, ale nasza wiara jest stabilna.

Mówiąc, że „jest dobrze” mam na myśli, że:

  • mieliśmy w swoim życiu moment kiedy ogłosiliśmy Jezusa swoim Panem i Zbawicielem;
  • codziennie spędzamy dobry jakościowo czas z Bogiem na czytaniu Pisma Świętego i modlitwie;
  • regularnie chodzimy do Kościoła i na spotkania wspólnoty;
  • wiemy jakie jest nasze powołanie i w tej dziedzinie służymy Bogu;
  • przeżyliśmy Chrzest w Duchu Świętym i w naszym życiu widać Boże działanie.
Jak nawigować ten okres: Nie daj się wpędzić w rutynę ale regularnie podsycaj wiarę.

Rutyna to już tylko krok do zniechęcenia, dlatego musimy co jakiś czas zadbać o jakiś ekstra pokarm duchowy w postaci:

  • książek ze świadectwami jak Bóg działa w życiu innych chrześcijan;
  • rekolekcji, chrześcijańskiej konferencji, mszy z modlitwą o uzdrowienie czy wieczoru chwały;
  • szukania nowych sposobów modlitwy czy uwielbiania Boga – ja np. ostatnio odkryłam visual journaling (czyli używanie grafiki do wyrażania myśli przed Bogiem).
Są też okresy kiedy przeżywamy duchową suszę. Kiedy Bóg wydaje nam się odległy. Kiedy wydaje nam się, ze nasze modlitwy trafiają w pustkę. Kiedy zaczyna pojawiać się zwątpienie.

Walter Trobish w broszurze „Duchowa susza. Mała terapia dla wypalonych” opisuje 5 podstawowych przyczyn duchowego wysuszenia:

  1. Grzech.
  2. Duchowe niedożywienie i bezwład.
  3. Duchowe przekarmienie i przeciążenie – przekarmienie, jak już wspomniałam wyżej, dotyka tych, którzy nie są zaangażowani w służbę dla Boga, natomiast przeciążenie dotyka tych, którzy biorą na siebie zbyt dużo.
  4. Zaniedbanie potrzeb ciała.
  5. Utrata równowagi w życiu – chodzi o brak równowagi między pracą a odpoczynkiem.

Pokonanie takiej duchowej suszy jest ściśle związana z konkretną duchową przyczyną jaką możemy zidentyfikować w swoim życiu:

Ad. 1 Wyznanie grzechów i odbudowanie pewności przebaczenia nam przez Boga.

Ad. 2 Narzucenie sobie dyscypliny w życiu duchowym i podjęcie za nie odpowiedzialności.

Ad. 3 Ograniczenie duchowych aktywności.

Ad. 4 Odpoczynek, dieta i ćwiczenia fizyczne.

Ad. 5 Przywrócenie równowagi między pracą a odpoczynkiem.

Jak nawigować ten okres: Zamień duchową suszę na pustynię.

Czy duchowa susza nie jest pustynią? Absolutnie nie. W Piśmie Świętym pustynia była zawsze szczególnym miejscem spotkania z Bogiem. Przykładem jest tu Jezus, który nie tylko pościł i modlił się przez 40 dni zanim rozpoczął służbę dla Boga, ale też w czasie swojej posługi wielokrotnie udawał się w miejsce ustronne na modlitwę.

Bez względu na przyczynę duchowej suszy w naszym życiu potrzebujemy zbliżyć się w tym czasie do Boga, czy to wyznając nasz grzech; spędzając z Nim w końcu osobisty czas; pytając Go jak moglibyśmy zacząć Mu służyć; odpoczywając z Nim co siódmy dzień (tzw. szabat); pytając Go o to jak właściwie ustawić priorytety.

Bóg chce żebyśmy w czasie suszy przyszli do Niego jako jedynego Źródła, który jest w stanie nawodnić naszą wyschniętą duszę.

W życiu duchowym przeżywamy różne okresy. To, że nie zawsze czujemy się stabilnie, nie oznacza od razu, że „coś z nami jest nie tak”. Duchowe kryzysy przeżywał nawet prorok Eliasz (patrz: 1 Krl 19). Najważniejsze jest jak je nawigujemy.

Zachęcam Cię więc byś zastanowił się na tym, w jaki punkcie duchowego życia jesteś teraz i co powinieneś zrobić by właściwie nim pokierować.

Photo by Matt Duncan on Unsplash

Może zainteresuje Cię również:

Bóg
Kaja Wilkosz

Wyrzuć to z siebie!

Emocje, emocje, cała paleta emocji. Mogę się nad nimi w ogóle nie zastanawiać. Mogę odczuwać je w całej okazałości, a jednak niewłaściwie nimi pokierować. I wreszcie mogę przekonać samą siebie, że lepiej nie czuć nic. Z deszczu pod rynnę.

Czytaj całość »
adwent
Justyna Połom

Wejdź głębiej

Kiedy przygotowywałam Adwentowe Mailowe Studium Biblijne modliłam się słuchając uwielbienia na YouTube. Jedna z osób prowadzących zaczęła się modlić o to, żeby rzeczy, które diabeł wykorzystał po to żeby nas niszczyć, Bóg wykorzystał teraz, by przynieść błogosławieństwo. W tym momencie wiedziałam już jaki Bóg ma plan dla tego studium. Opowiem Ci więc tę historię od początku: Kiedy miałam 6 lat „topiłam się”.

Czytaj całość »
Biblia
Kaja Wilkosz

Ty nie bój nic!

„Ty nie bój się, On wszystko wie i On zatroszczy się.” To słowa piosenki, którą słyszałam kilka lat temu. Zapamiętałam tylko ten jeden fragment tekstu i kawałek melodii. Dziwnym trafem ten utwór przychodzi mi na myśl najczęściej wtedy, kiedy przechodzę jakieś trudności. Bóg wtedy przypomina mi, że On ma wszystko pod kontrolą i że naprawdę nie muszę się już troszczyć.

Czytaj całość »

Jesteś super!

Dziękujemy za zapis!
Proszę podaj tablet następnej osobie.