Podziel się tym wpisem

Ogród

Już jutro nasza 4. konferencja Żyj Pełnią Życia! Od pierwszej, tej w 2019 roku, naszą ogromną radością jest współpraca z różnymi firmami, które reprezentują chrześcijańskie wartości albo są unikalne ze względu na swoją ofertę.

Część partnerów jak Psalm18.pl (wydawca i sklep internetowy), Studio Błogo (ręcznie robione plakaty z przesłaniem) czy Wydawnictwo Esprit (wydawca mojej książki „Chwilowo panna”) są z nami od samego początku.

Z roku na rok pojawiają się także nowe kontakty i niezmiernie cieszymy się, że w tym roku dołączyły do nas m.in. takie firmy jak Elively (naturalne kosmetyki z olejkami eterycznymi), Poślij Mnie (ręcznie robione sojowe świece z naturalnymi zapachami) i B good (biżuteria z przesłaniem).

Te marki to nie tylko wspaniałe produkty, ale wyjątkowi Boży ludzie, którzy za nimi stoją.

Przy okazji ustalania naszej współpracy z B good, poznałyśmy Dorotę, która, kiedy usłyszała temat konferencji, podzieliła się z nami swoim świadectwem. Powiedziała, że możemy je umieścić na naszym blogu, co niniejszym czynimy. Niech będzie dla Was wszystkich zachętą.

Cześć, jestem Dorota. Jestem szczęśliwą mężatką, mamą, a od niedawna też babcią. Prowadzę firmę, a od kilku lat również markę biżuteryjną z chrześcijańskim przesłaniem – B good. W centrum mojego życia jest Bóg. Chciałam opowiedzieć o piosence którą zaraz usłyszycie. Ale żebyście mogli szerzej to wszystko zobaczyć, muszę trochę opowiedzieć o sobie i moim osobistym świadectwie spotkania żywego Boga.

Niestety przez większość swojego życia byłam z dala od Pana Boga. Popełniłam wiele błędów. Ale tego nie widziałam, bo w jakimś momencie zaczęło mi się całkiem dobrze powodzić i byłam zaślepiona tym, co oferuje świat. Mając małe dziecko i niewiele ponad dwadzieścia lat, założyłam firmę, agencję reklamową, która bardzo dynamicznie się rozwijała. Zaczęłam odnosić sukcesy. Wtedy też poznałam Mariusza, mojego męża. Gdy się spotkaliśmy oboje mieliśmy za sobą historię i inne związki. Po kilku latach bycia parą, pobraliśmy się, ale ze względu na sytuację, był to ślub cywilny. Przez około 18 lat żyło nam się dobrze, byliśmy dobrze sytuowani, dużo podróżowaliśmy, mieliśmy przyjaciół. Myślę, że wielu ludzi marzy o takim życiu, tylko nie wie, że to wszystko nic nie jest warte, jeśli nie ma się Boga w sercu. Bo tylko On jest wstanie zaspokoić to palące pragnienie i tęsknotę do bezwarunkowej miłości, które wszyscy mamy zapisane w sercach, nawet, jeśli się zapieramy rękami i nogami, że Boga nie ma. 

Więc żyliśmy tak wiele lat, w przesycie i wielkim głodzie zarazem. Nie chciałabym zabierać zbyt dużo czasu, więc nie będę opowiadać szczegółowo, jak doszło do naszego nawrócenia, ale powiem krótko: To był cud. To był wielki cud, i wciąż nie jestem wstanie pojąć, jak Bóg znalazł drogę do naszych serc, i jak wytrwale zabiegał o nas. 

Ja nawróciłam się pierwsza i to było trudne, bo nie wiedziałam, co dalej robić. Na tamten moment nie było perspektyw na ślub kościelny. Byliśmy razem tyle lat, mieliśmy wspólny dom, życie. Marzyłam o Eucharystii i o sakramentach, więc wymigiwałam się, mówiłam, że boli mnie głowa, nie chciałam już żyć w grzechu. Bóg był bardzo łaskawy i natychmiast wysłuchał moich próśb i przyszedł z wielką przemianą serca do Mariusza. To jest coś nieprawdopodobnego, jak on się zmienił. Naprawdę, teraz to jest tak święty i pobożny człowiek… U niego to przebiegło bardzo radykalnie, więc wkrótce wspólnie postanowiliśmy, że będziemy żyć w czystości. Mariusz zaczął zabiegać o stwierdzenie nieważności poprzedniego małżeństwa, ale nie wiedzieliśmy, jak będzie.

Trwaliśmy w czystości, nie wiedząc, ile to potrwa, i czy w ogóle kiedyś się to zmieni. I trwało to około 7 lat. Teraz, jak o tym myślę, to było naprawdę heroiczne. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, a potem rozeznaliśmy, że to wprowadza zamieszanie i nieporozumienie wśród ludzi, więc ostatecznie do ślubu szłam jak panienka, wyprowadzając się z domu, od rodziców. A ślub kościelny mieliśmy dwa lata temu: 19 czerwca 2020, w uroczystość Serca Pana Jezusa. Wciąż nie mogę w to uwierzyć i jestem ogromnie wdzięczna Panu Bogu. W swoich sercach byliśmy naprawdę gotowi na wszystko, a jednak Pan obdarował nas tak wielkim prezentem.

A teraz, jak już znacie mniej więcej kontekst, to o piosence. To było w tym czasie, kiedy nie wiedzieliśmy jeszcze, co będzie, ale trwaliśmy w czystości, bo pragnęliśmy już tylko żyć z Panem Bogiem i nie braliśmy pod uwagę powrotu do „starego życia”.

Wstałam rano. Czułam się jakaś wybrakowana i ogromnie potrzebowałam przytulenia. Takiego ludzkiego, cielesnego. Zeszłam na dół, do kuchni, zrobiłam kawę, podeszłam do okna i poczułam tak wielką miłość! Moje serce było rozpalone tą miłością. Popatrzyłam na ogród, ale jakbym dostała nowe oczy – wszystko było inne, przemienione, piękniejsze. Czułam, jak tańczy mi dusza ze szczęścia. Po prostu w tamtym momencie Pan Bóg obdarował mnie Swoją miłością i pozwolił mi spojrzeć na świat Swoimi oczami. Widziałam piękno zewnętrzne i duchowe.

W swoim sercu oddałam to wszystko Panu Bogu. Pragnęłam, aby wszystko, co czuję, moją miłość, nie tylko tą odczuwaną wtedy, ale moją miłość w ogóle, przemienił w dobro.

I teraz zaczyna się bardzo ciekawa historia. Bo ja wtedy zapisałam to, co czułam, słowa, które płynęły z serca, które mi wtedy towarzyszyły. I bardzo mocno pragnęłam, żeby powstało z tego jakieś piękno (piosenka), ale nie za bardzo potrafiłam to jakoś artystycznie ubrać. I odezwałam się do takiej dziewczyny, to jest w ogóle cud, że mi się tak nagle wtedy przypomniała. Kilka lat wcześniej występowała ze swoją siostrą podczas wigilii służbowej w mojej firmie. No i nagle miałam takie natchnienie, żeby do niej zadzwonić. Okazało się, że mieszka w innym mieście ze swoim chłopakiem. Teraz już wiem, że była wtedy bardzo zagubiona i w swoim sercu pragnęła jakiejś zmiany. Poprosiłam ją, czy mogłaby zerknąć na te moje notatki, słowa, które zapisałam i że w wolności, ale jak poczuje, to może by coś z tym zrobiła, ożywiła te słowa. Ona jeszcze tego samego wieczora podesłała mi tę piosenkę, wtedy w takiej domowej, dyktafonowej wersji, w której od razu absolutnie się zakochałam! To było dokładnie to, co miałam w sercu i tak bardzo pragnęłam wyrazić!

Dopiero po długim czasie dowiedziałam się, że to był dla niej przełom i ta piosenka pomogła jej przetrwać czas, który wtedy miała. I że coś zaczęło zmieniać się w jej sercu i życiu. Nasze świadectwa są ze sobą splecione, dlatego, że Bóg w swojej miłości zapragnął posłużyć się najpierw mną, a potem Mariuszem, moim mężem, na drodze do jej nawrócenia. Może trochę dziwnie zabrzmi, ale czujemy do niej trochę takie coś, jakby była naszym duchowym owocem.

W sakramentalnym związku żyjemy od dwóch lat, oboje mamy dorosłych synów z poprzednich związków. A Julia, jest jakby takim naszym duchowym owocem i jesteśmy wdzięczni Panu, że użył nas jako swoje narzędzie. 

No i już tak na koniec, chciałam tylko powiedzieć małe podsumowanie: Jak oddajemy Bogu nasze życie, często trudne dla nas i otoczenia sprawy, Bóg zawsze wyciąga z nich dobro i rodzą się owoce. Nie trzeba analizować po ludzku, tylko po prostu ufać.

I gdybym mogła Wam coś radzić, to znajdźcie ciszę, taki moment, że słyszysz bicie serca swoje i Pana Boga. Czy żyjesz jako singiel czy w związku, ważne jest, aby mieć przestrzeń na ciszę, i by w tej ciszy zaprosić Boga do relacji. Bo to się prędzej czy później przełoży na nasze ludzkie relacje. Na wdzięczność.

Jak zapraszamy Boga do serca, jak zaczynamy Go poznawać… wszystko się zmienia, my się zamieniamy, nasze życie. Bóg zachęca nas do relacji z Sobą. Proponuje nam prawdziwą szkołę miłości, bo to w Nim kochamy prawdziwie, a ludzka miłość jest zawodna i niedoskonała.

Ja w jakimś momencie przestałam polegać na sobie i innych ludziach. Zapisałam się do Jego szkoły miłości i teraz żyję pełnią życia. Mam najwspanialszego Nauczyciela, który się o mnie troszczy jak o niemowlę i mnie uczy wszystkiego od zera: jak kochać i jak być kochaną.

On jest Drogą, Prawdą i życiem.

Chwała Panu!

Dorota

Niesamowita Boża historia, prawda?

Już jutro widzimy się na konferencji, a poniżej obejrzyjcie piosenkę „Ogród”.

Może zainteresuje Cię również:

Biblia
Magdalena Wołochowicz

Boska miłość

Pamiętam, kiedy kilka lat temu, po raz pierwszy miałam możliwość przeczytać w oryginale (po angielsku) książkę „Love Defined”, która właśnie została wydana w Polsce pod tytułem „Boska miłość”. Znając już „Boską kobietę”, byłam przekonana, że ta kolejna książka będzie także bardzo cenna. Nie zawiodłam się!

Czytaj całość »
Bóg
Kaja Wilkosz

Fascynujące świadectwo życia Ingrid i Waltera Trobischów

W przykościelnej sali było wiele kobiet. Rozmawiały, wymieniały się grzecznościami, niektóre zerkały w stronę drzwi. Nie dało się zignorować atmosfery oczekiwania, która panowała w tym pomieszczeniu. Byłam jedną z młodszych osób na sali, miałam zaledwie kilkanaście lat. Ja też czekałam, choć nie wiedziałam do końca na co. Po kilku minutach usłyszałam szepty: „już idą!”

Czytaj całość »
Bez kategorii
Justyna Połom

Gdyby nie Misja Służby Rodzinie…

Jutro jest wyjątkowy dzień dla nas. Świętujemy 30-lecie Fundacji Misja Służby Rodzinie, z której niejako wypączkowało Żyj Pełnią Życia. Z tej okazji chciałybyśmy podzielność się z Wami naszymi świadectwami, jak Bóg połączył nasze drogi z Misją i jaki miało to wpływ, na to, kim teraz jesteśmy i co robimy.

Czytaj całość »

Jesteś super!

Dziękujemy za zapis!
Proszę podaj tablet następnej osobie.