Podziel się tym wpisem
Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on email
Share on print

To wszystko działa „na Ducha Świętego i modlitwę”

„Magdusiu, ja wierzę, że my też będziemy kiedyś organizować konferencje dla singielek.” - to jedna z moich wiadomości do Magdy Wołochowicz z połowy lipca 2017 r. Wtedy nie wiedziałam, że dwa lata później, faktycznie będziemy stały na scenie przed ponad 200 kobietami (singielkami i młodymi mężatkami) i otwierały nasze wydarzenie. Potem ruszyła machina. Na jednej konferencji i następującej po niej serii kursów się nie skończyło. A teraz trudno mi uwierzyć, że od naszej 3. konferencji Żyj Pełnią Życia minęły już prawie 3 tygodnie.

Do organizacji konferencji zainspirowały mnie Kristen Clark i Bethany Beal, które nie tylko prowadzą służbę dla kobiet Girl Defined, ale też organizują coroczne konferencje. I nie tylko wierzę, ale wiem, że to marzenie w moje serce włożył sam Bóg.

Skąd ta pewność? Bo kiedy napisałyśmy maila właśnie do Kristen i Bethany, z pytaniem, czy zechciałyby być prelegentkami na naszej konferencji, nie było jeszcze Żyj Pełnią Życia: nie było vloga Magdy, nie było fundacji, nie było naszych profili na social mediach, nie było strony internetowej ani tego bloga, nie było prawie 1000 subskrybentów naszego newslettera. Była Magda – autorka książki „Chwilowo Panna”, prelegentka na kilku konferencjach i spotkaniach dla kobiet, blogerka; była Kaja – studentka dziennikarstwa; byłam ja – z licencjatem z zarządzania i szalonym marzeniem, by zaprosić dwie dziewczyny z Teksasu do Polski i zorganizować konferencję dla kobiet.

Myślę, że czasem wpadamy w bardzo podstępną pułapkę – obserwując służbę innych chrześcijan, wydawane przez nich książki, vlogi, podcasty, organizowane przez nich wydarzenia, wzdychamy ciężko „ja też bym tak chciał, ale gdzie ja – gdzie oni, przecież oni mają takie zasięgi, takie możliwości finansowe i taką grupę ludzi do pomocy” i na tym wzdychaniu się kończy.

To nie jest tak, że musimy sobie zasłużyć na to, żeby Bóg poparł nasz projekt. Jeżeli Bóg wkłada w Twoje serce jakieś marzenie, powołuje Cię do czegoś, to On Cię odpowiednio zaopatrzy.

My nie odłożyliśmy zaproszenia naszych gości ze Stanów, aż zbudujemy odpowiednią „markę” i zasięgi, żeby ktokolwiek chciał przyjść na naszą konferencję. Nie czkaliśmy też aż najpierw zbierzemy wszystkie potrzebne fundusze.

To nie jest konkurs ofert na przyznanie grantu, gdzie Bóg jednej służbie „przyzna fundusze” a drugiej nie.

Nie mówię, że nie nie było momentami stresu, czy nam się uda, ale mogliśmy zaufać Bogu. Pamiętam, jak po pierwszej konferencji kiedy płaciliśmy faktury, był taki moment, że na naszym koncie bankowym, nie było już prawie nic a mieliśmy jeszcze kilka faktur do opłacenia. plus trzeba było zwrócić 11 tys. zł naszym znajomym, które założyli za nas, gdy kupowaliśmy bilety dla naszych gości.

Bóg się zatroszczył i dał nam hojnego Darczyńcę, dlatego nie tylko spłaciliśmy wszystkie zobowiązania, ale rok zakończyliśmy na plusie. Dla nas był to prawdziwy Boży cud!

Bóg nie działa też, jak inkubator dla przedsiębiorców – po pewnym okresie ochronnym trzeba radzić sobie samemu. Kiedy Bóg powołuje Cię do jakiejś służby, jest wierny do momentu kiedy sam powie Ci, że ten „rozdział” trzeba zamknąć.

Pewnie zdziwiło Cię, kiedy przeczytałeś, o jaką sumę nie domykał nam się budżet przy pierwszej konferencji. Jak to, przecież udział był płatny a sala prawie pełna? Odpowiedź jest prosta: nigdy nie zakładaliśmy, że bilety, nawet sprzedane w 100%, pokryją całość kosztów.

Pamiętam, że nasi przyjaciele nawet sugerowali, że powinniśmy podnieść cenę biletów, ale my – zamiast poddać się takiej ludzkiej trosce o to, by nam wystarczyło – wiedziałyśmy, że planowałyśmy wszystko razem z Panem Bogiem na modlitwie, On nam dał przekonanie jaka ma być cena biletów i dlaczego taka, dlatego też stałyśmy mocno przy swoim. A o resztę trzeba było się modlić i ufać Bogu.

Bóg był wierny rok temu, gdy uczestniczek konferencji było mniej, a także w tym roku, przy organizowaniu 3. konferencji. Dzięki hojności naszych Darczyńców, udało nam się nie tylko bez problemów pokryć wszystkie wydatki stricte związane z konferencją, ale też te związane z rozwojem naszych działań. Nieustannie nas to zadziwia!

Od samego początku nie polegaliśmy na własnych możliwościach, na własnych ludzkich kalkulacjach, przewidywaniach i planach, dlatego też teraz nie mówimy Bogu: „Dobrze zrobimy to, ale musimy poczekać aż będziemy mieć pewność, że tu się zamykamy, żeby otworzyć nowy front”. Jeżeli przyrównamy naszą służbę do samochodziku na baterie, to naszymi bateriami są Duch Święty i modlitwa. To nie oznacza nierozsądnego działania bez żadnego planu, ale wierne czynienie tego, co zleca nam Bóg, nawet, gdy wydaje nam się to po ludzku niemożliwe.

Nie pozwól by cichy głos Ducha Świętego, który chce Cię poprowadzić zagłuszył pragmatyzm i kalkulowanie samemu swoich możliwości.

„Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy.”

Hbr 11,1

„Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.”

Hbr 3, 20-21

Ponieważ to był Boży plan, zasoby jakie mieliśmy, kiedy wysyłałyśmy maila z zaproszeniem dla Kristen i Bethany wystarczyły. A teraz od prawie trzech lata działa nasza fundacja, Magda publikuje na vlogu i w naszych social mediach, Kaja przygotowuje m.in. relacje z naszych konferencji, Ja prowadzę naszą księgowość. Każda z nas pisze wpisy na tego bloga, przygotowuje rozważania do studium biblijnego i prowadzi wykłady na naszej konferencji.

Zachęcam Cię byś nie porównywał się z innymi wierzącymi, których służbę obserwujesz, ale zastanowił się jakie marzenie już Bóg włożył w Twoje serce. A potem wziął te zasoby jakie masz i zaczął – przede wszystkim modlić się w tej sprawie – a Bóg zatroszczy się o resztę.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej jak to wszystko się zaczęło, koniecznie zobacz wpis Magdy: „Wierzę, że my też będziemy kiedyś organizować konferencje dla singielek”


Zdjęcie z 3. konferencji Żyj Pełnią Życia (2021), zasoby własnych Fundacji Żyj Pełnią Życia.

Może zainteresuje Cię również:

Biblia
Justyna Połom

Strach mną nie kieruje, presja nie zniechęca

Ostatecznym celem życia chrześcijanina nie jest szczęśliwe i długie życie tu na ziemi, ale wieczność w niebie. Mam wrażenie, że za rzadko uświadamiamy sobie fakt, że nasza ojczyzna nie jest tu na ziemi, ale w niebie. A to diametralnie zmienia perspektywę. Chciałabym, abyśmy wspólnie przyjrzeli się, jak ta perspektywa powinna wpływać na nas samych – naszą tożsamość i nasze powołanie.

Czytaj całość »
Biblia
Justyna Połom

Świętość na co dzień

Znamy historie Bożych kobiet i mężczyzn uważanych za świętych. Kiedy spojrzymy na ich życiorysy, zauważymy, że nie byli bez skazy – np. św. Piotr zaparł się Jezusa. Wszyscy oni uznani zostali za świętych, dopiero po swojej śmierci. Dlatego mogą zdziwić nas wersety w Biblii, które mówią, że nie tylko członkowie kościoła triumfującego (już w niebie) są święci – tu na ziemi Bóg NAS także takimi widzi. Jak to możliwe?

Czytaj całość »

Jesteś super!

Dziękujemy za zapis!
Proszę podaj tablet następnej osobie.