Podziel się tym wpisem
Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp
Share on email
Share on print

Wyrzuć to z siebie!

Emocje, emocje, cała paleta emocji. Mogę się nad nimi w ogóle nie zastanawiać. Mogę odczuwać je w całej okazałości, a jednak niewłaściwie nimi pokierować. I wreszcie mogę przekonać samą siebie, że lepiej nie czuć nic. Z deszczu pod rynnę.

Bardzo niewiele wystarczy, by zagubić się w świecie własnych emocji. By poddać się tym niekoniecznie właściwym. By oddać im kontrolę nad własnym życiem. Bóg przypomina mi ostatnio, jak bardzo ważne jest odpowiednie “zarządzanie” swoimi przeżyciami.

Zamiecione pod dywan

W dziedzinie emocji niezwykle pomocna okazała się dla mnie książka dr Caroline Leaf „Kto wyłączył mój mózg? Kontrolowanie toksycznych myśli i emocji”. Jest warta bardzo dokładnego przestudiowania, jednak tym razem poświęciłam uwagę zwłaszcza jednemu przedstawionemu w niej zagadnieniu, a mianowicie tłumieniu emocji. Jak mówi dr Leaf:

“Zatajanie, tłumienie lub odrzucanie emocji blokuje przepływ istotnych, dających poczucie zadowolenia substancji chemicznych, jednoczących procesy zarządzające naszą biologią i zachowaniem. (…) Jeśli tłumisz i ukrywasz toksyczne emocje, na pewno przyjdzie czas, kiedy nagle zaczną się wylewać. I oczywiście, stanie się to w najbardziej niefortunnym momencie, ponieważ stłumione emocje nie są kontrolowanymi , poddanymi świadomości odczuciami.” (s. 95)

Czasem może chodzić o pozorne błahostki, małe przykrości i zranienia. Niewyrażone w odpowiedni sposób mogą wpływać na każdy aspekt naszego życia, wywołując efekt lawiny. Czasami poświęcamy zbyt mało czasu sami dla siebie, by w ogóle zorientować się, że coś nam w naszym emocjonalnym świecie się wali.

Boski prezent

Bóg stwarzając emocje, podarował nam tym samym radość ich przeżywania. Jednocześnie obdarzył nas wolną wolą, byśmy mogli nimi odpowiednio kierować. Jak to robić? Jest kilka sposobów, które okazały się dla mnie bardzo pomocne:

1. Pierwsze i najważniejsze – wylewam swoje serce przed Bogiem. Czasem głośno się modlę, czasem zapisuję słowa modlitwy w zeszycie. Myślę, że mistrzami w wylewaniu serca przed Bogiem byli Psalmiści, a zwłaszcza Dawid. Ileż to razy odnalazłam w ich modlitwach siebie i swoje emocje!

2. Jeśli czuję, że moje emocje wciąż mnie przerastają i nie jestem w stanie sama sobie z nimi poradzić, rozmawiam z bliską mi i bardziej dojrzałą duchowo kobietą. Tak, zawsze jest to kobieta, ponieważ rozmowa na tak głębokie tematy bardzo zbliża emocjonalnie.

3. W niektórych sytuacjach decyduje się zachowywać w sposób odwrotny do tego co czuję. Np. kiedy czuję dziwny smutek – wkładam wtedy świadomy wysiłek w to, by zacząć się zachowywać jak radosna osoba, choć tej radości zupełnie nie czuję. Najczęściej już po krótkim czasie, moje emocje zmieniają się pod wpływem mojej woli, jakkolwiek by to szalenie nie zabrzmiało.

4. A na co dzień prowadzę nie tylko dziennik duchowy (zeszyt, w którym zapisuję swoje modlitwy i przemyślenia na temat przeczytanych fragmentów Pisma Świętego), ale też pamiętnik. Kiedy przeleję na papier swoje przeżycia i związane z nimi emocje, jest mi po prostu lżej. Kiedyś będę miała niesamowitą radość z ich ponownego czytania:)

5. Daję sobie prawo, by czuć się tak, jak się czuję. Uznaję swoje emocje, bo to pierwszy krok do zachowania zdrowia emocjonalnego. Podchodzę do siebie z miłością, bo tak patrzy na mnie mój Ojciec Niebieski.

6. Wybaczam i proszę o przebaczenie. “Przepraszam” to takie niepozorne a tak życiodajne słowo!

A jakie są Wasze sposoby na zachowanie zdrowego podejścia do sfery emocjonalnej?

zdjęcie: pixabay.com

Może zainteresuje Cię również:

Biblia
Justyna Połom

Święci i umiłowani

Umierając na krzyżu Jezus zapłaciła za nasze grzechy. Odkupił nas. Jednak spotykam się z tym, że osoby, które nie będące tylko „niedzielnymi chrześcijanami”, ale ludźmi świadomie wierzącymi, którzy przyjęli Jezusa jako Pana i Zbawiciela, nadal mówią o sobie, że są grzesznikami albo „grzesznikami zbawionymi z łaski”. Czy jako Boże Dzieci, mimo że jesteśmy członkami rodziny Królewskiej do końca życia, nadal mimo wszystko mamy chodzić w tożsamości grzeszników?

Czytaj całość »
Biblia
Justyna Połom

Dzieci Króla a nie żebracy

Jezus umierając na krzyżu powiedział: „Wykonało się”. On złożył doskonała ofiarę za nas. On nie tylko zapłacił swoją drogocenną krwią za każdy nasz grzech, ale też dzięki Niemu zostajemy włączeni do rodziny dzieci Bożych. Dlaczego więc tak wielu z nas, mimo że oddało swoje życie Jezusowi, nadal żyje w tożsamości żebraka, zamiast w tożsamości dzieci Króla?

Czytaj całość »
Bez kategorii
Justyna Połom

Zmartwychwstał!

Właśnie przeżywamy drugie święta Wielkiej Nocy w dobie pandemii. Trochę inaczej niż w zeszłym roku – będziemy mogli uczestniczyć w nabożeństwach Triduum Paschalnego już nie tylko online, będziemy mogli pójść do kościoła sami zobaczyć, że grób jest pusty. Ten ostatni rok to był trochę rollercoaster: niepewność o jutro, o pracę, o rodzinę, o życie, o to jakie będą wytyczne i obostrzenia. Ale jest jedna rzecz, która się nie zmieniła: Bóg i Jego miłość do nas.

Czytaj całość »

Jesteś super!

Dziękujemy za zapis!
Proszę podaj tablet następnej osobie.